Oddaliśmy hołd poetom ludowym z Krajna

8 czerwca w Krajnie Pierwszym (Wymyślona) odbyło się podsumowanie projektu „Rozalia i Wojciech Grzegorczykowie Poeci Ludowi Gór Świętokrzyskich”.
Cała uroczystość została rozpoczęta powitaniem zaproszonych gości przez prezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Gminy Górno Grzegorz Skibę oraz przedstawieniem słuchowiska z Radia Kielce dotyczącym wspomnień o nieżyjących poetach. Następnie ksiądz proboszcz z Krajna Zbigniew Chajski poświęcił odrestaurowany pomnik.
Udział w recytacji wierszy poetów z Doliny Wilkowskiej wzięły dzieci ze Szkoły Podstawowej w Świętej Katarzynie a dzieci ze Szkoły Podstawowej w Krajnie recytowały wiersze Grzegorczyków. Wykład na temat twórczości i życia lokalnych poetów wygłosił Paweł Becker który przybył z dalekiego Wąbrzeźna a prezentację gwary przedstawiła regionalistka Ewa Siudajewska z Bęczkowa. Przy akompaniamencie gry na harmonii na której zagrał Mieczysław Pindral zaśpiewały dzieci z Krajna piękną piosenkę „Jest Taki Kraj” a panie z SPGG „Ach Kieleckie Jakie Cudne” i „Da moja Łysico”. Poczęstunek dla zaproszonych gości przygotowany został przez panie ze Stowarzyszenia Przyjaciół Gminy Górno oraz Stowarzyszenia Ziemi Świętokrzyskiej „Warkocz”. Oprawę muzyczną uświetniły występy z gminy Bodzentyn zespołu „Pieśni Tańca Furmani” i gminy Górno „Kapela Łysogórska”.W trakcie uroczystości poświęconej Rozalii i Wojciechowi Grzegorczykom  członkowie stowarzyszenia zaprezentowali broszurę biograficzną wydaną na okoliczność tego wydarzenia.
Wśród zaproszonych gości przybyli między innymi Paweł Becker biograf poetów , córka rzeźbiarza Stefana Dulnego , Anna Dulna- Perlińska,
Stowarzyszenie Sympatyków 4 Pułku Legionów z Kielc z prezes Zofią Nowak- Wieczorek i Antonim Nowakiem
Stowarzyszenie Święty Jacek z prezes Wiesławą Kaczmarczyk,
Stowarzyszenie „Warkocz” z Anną Michalską
także radni Powiatowi Andrzej Michalski i Wojciech Kózka.
oraz Burmistrz Miasta i Gminy Bodzentyn Dariusz Skiba i Wójt Gminy Górno Przemysław Łysak.

Projekt został zrealizowany z pozyskanych środków z Lokalnej Grupy Działania „Wokół Łysej Góry” z programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020

Wojciech Grzegorczyk-Poniewierka.

Urodził się 18 listopada 1893 r. we wsi Krajno -Wymyślona jako trzeci z dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec miał na imię Antoni, a matka Florentyna (z Kołomańskich) pochodziła z Wilkowa. Przydomek Poniewierka pochodzi od dziadka ojczyma, który będąc ucony i piśmienny”, gromadził wokół siebie wielu okolicznych chłopów, jako że pomagał im w redagowaniu różnych pism urzędowych, a posiadając książki, uczył dzieci czytania i pisania. Jednakże sam Wojciech nigdy nie opanował tej sztuki, chociaż wykazywał wiele innych zdolności, na przykład do muzyki czy działań praktycznych. Ze względu na trudną sytuację ekonomiczną rodziny już od młodych lat wyjeżdżał w poszukiwaniu pracy. W 1911 r. był to położony koło Płocka folwark Ostrowite, a w latach następnych dwukrotnie emigrował na zarobek do Niemiec. W czasie drugiego wyjazdu (marzec 1920 r.) do jednego z folwarków w Meklemburgii zawarł związek małżeński z pochodzącą z okolicy Kielc Rozalią Adamczyk.

 

Rozalia Grzegorczyk z domu. Adamczyk

Urodziła się 28 września 1896 roku w Szczukowskich Górkach niedaleko Kielc.

Sama nie potrafiła podać roku swojego urodzenia: W którem roku się urodziełam, to nie wim, bo ni mogę tych lat poskładać do całości..

Osierocona przez ojca w wieku zaledwie 2 lat trafia pod opiekę babki i gdy podrośnie zajmować się będzie pasionką, czyli wypasaniem zwierząt. W 1921 roku (ma wtedy 25 lat) wyjeżdża z podkieleckiej wsi do Meklemburgii i tam poznaje Wojciecha Grzegorczyka. Biorą ślub 26 września 1922 roku. Wkrótce na świat przychodzą ich dzieci: córka Zofia (urodzona w 1923 roku) i syn Józef (urodzony w 1924 roku).

Pod koniec lat 20. w Niemczech wprowadzone zostają ograniczenia dotyczące emigracji Polaków. W połowie grudnia 1930 roku Grzegorczykowie zmuszeni zostają do powrotu do Polski, co jest o tyle uciążliwe, że Rozalia jest w ciąży – w 1931 roku na świat przychodzi ich córka Marianna. Nie mają grosza przy duszy, własnego kawałka ziemi ani dachu nad głową. Rozpoczyna się trwająca pięć lat tułaczka po wsiach; mieszkają w wynajmowanych kątach, ledwo utrzymują się z pracy ciesielskiej, jaką od 1934 roku uprawia Wojciech. Wreszcie w 1936 roku wśród domów wzniesionych przez Grzegorczyka staje ich własny, zbudowany we wsi Krajno, na kawałku pół morga ziemi podarowanym im przez brata Wojciecha. To o tym domu Rozalia mówiła w swym wierszu:

 

 

 

Ni mom nic, ni mom nic
Mom ubogi domek
Stoi w scerym polu

 

Jak królewski zomek

 Ni mom nic, ni mom nic
Mom domek ubogi

 

Stoi w scerym polu
A przy nim dwie drogi

Ni mom nic, ni mom nic

 

Mom przed sobom sciezki
Ide od kolebki
Do grobowy deski

Biedo moja, biedo
Jak cie mam biedować
Brakło drzewa w lesie
Nie mam cem gotować

 

Brakło drzewa w lesie
Brakło go w Łysicy
Brakuje go jesce
W caly okolicy

 

Biedo moja, biedo
Jakze ciebie kwalić
Ani cym okrosić
Ani cym osolić

Rozalia Grzegorczykowa

 

 

 

W tymże „ubogim domku – królewskim zamku” zastaje ich wybuch II wojny światowej. Grzegorczykowie współpracowali z oddziałami partyzanckimi Armii Krajowej. Brat Wojciecha – Józef Grzegorczyk „Mikołaj” należał do oddziału „Wybranieckich” dowodzonego przez Mariana Sołtysiaka „Barabasza”.

 

 

Łysico, Łysico, ty Polski stolico

przychodzą panowie do cie z zagranico,

przychodzą z dala, przychodzą i z bliska

stoi tu kaplicka świentego Franciska.

Łysico, Łysico ładnoś jak lusterko

stoi tu kaplicka wkoło niej źródełko,

a z tego źródełka woda w góre bije

ten ostanie zdrowy, kto ji sie napije.

Łysico, Łysico, zielonego gaja

stoi tu kapliczka świętego Mikołaja.

Łysico, Łysico, spacerny ogrodzie,

chodzą tu turyści jak rybki po wodzie.

Ileś ty Łysico downi miała straty,

gdy ciebie niscyły hitleroskie katy.

Kule gwizdali, obcinali choine

pamiętasz Łysico hitleroską wojne

a gdy partyzanci tu pierwsze nastali

u ciebie Łysico schrony kopali.

Kopali schrony, kopali i doły

szukali ich Miemcy, szukali Mongoły.

Niejedna to matka syna zapłakała

i tobie Łysico w ręce go oddała.

Brońcie dzieci Polski i polskiego kraju

Łysico, Łysico zielonego gaju.

Beła mocno zima, beły duże mrozy

na trzeci dzielance stały polskie obozy

stoła piechota, stoła i kunnica

partyzańska matka jest nasza Łysica.

Łysico, Łysico ty mos ładne imie

Tyś z partyzantami miała połącynie

Ileś ty Łysico ty ryzyki miała

Setki partyzantów ty ześ zachowała

Łysico, Łysico ty góro olbrzymio

stoją partyzanci, ale bez odzinio.

Dowódca Barabasz[1] wyszedł na szczyt góry

i patrzy po świecie jak przechodzo chmury

i za chwilke casu ujrzoł tam lotnika

O! wiezie nam zrzuty dzisioj Ameryka,

a gdy lotnik doszedł oddali im zrzuty

oddali mundury, koszule i buty.

Dowódca Barabasz zrobił te kumande

pójdziemy chłopacy na miemieckom bande,

idziemy chłopacy wszyscy na bagnety

niech każdy żołnierz będzie w mundurze upienty.

Dowódca Barabasz gdy zakrzycoł „hura”

wtenczas zapłakała Świętokrzyska Góra.

Wtenczas zapłakała, cała się zatrzęsła

tysiące wojska una tam przeniesła.

Straszne to i smutne z Miemcami spotkanie

partyzanci mówiom – co się z nami stanie.

Straszne to i przykre takie widowisko,

bo i Miemce byli przy Polakach blisko

Świętokrzyska Góra wtenczas przemówiła

„idźcie chłopcy, bijcie, jo wom pozwoliła”,

a gdy partyzanci te ryzyke mieli

poszli z Barabaszem i Miemców pobieli.

 

 

Wojciech  Grzegorczyk swoje wiersze drukował w Gromadzie”, Słowie Ludu”, w Antologii współczesnej poezji ludowej Jana Szczawieja (Warszawa 1972: wydanie II w 1985 r.), ale najobszerniejszą jak dotąd publikacją jest opracowany przez Rocha Sulimę tomik, który zawiera wiersze jego i żony Rozalii (por. Rozalia i Wojciech Grzegorczykowie z Krajna,

W 1972 roku Wojciech Grzegorczyk wystąpił jako aktor w filmie „Opis obyczajów” w reżyserii Józefa Gębskiego i Antoniego Halora. W 1973 r. wspólnie z żoną Wojciech Grzegorczyk uhonorowany został nagrodą imienia Jana Pocka. Ich twórczością, pełną miłości do małej ojczyzny, przyrody i historii (zwłaszcza II wojny światowej) zachwycali się, m.in. Wiesław Myśliwski i Zbigniew Herbert.

Spędzili razem 55 lat. Wojciech Grzegorczyk zmarł 2 kwietnia 1977 roku.

W miesiąc później, 6 maja 1977 roku zmarła Rozalia.

Zostali pochowani we wspólnej mogile na cmentarzu parafialnym w Krajnie.

Rzeźba przedstawiająca pomnik Grzegorczyków jest autorstwem dłuta Stefana Dulnego wykonana pod koniec lat siedemdziesiątych.